Adam Kuś: Zabrakło szczęścia

buczek020-20170716Młody zawodnik reprezentujący SMS Świdnica i MLKS Wieluń opowiada o swoim sukcesie na mistrzostwach Polski i rywalizacji podczas 24. Wyścigu Kolarskiego „Po Ziemi Łódzkiej”.

Pod koniec czerwca brałeś udział w mistrzostwach Polski juniorów. Czułeś jeszcze w nogach trudy tamtego wyścigu?

– Nie. Po mistrzostwach miałem praktycznie dwa tygodnie wolnego. Był więc czas na odpoczynek i regencję, także do tego startu przystąpiłem w stu procentach świeży.

Czy tytuł mistrza Polski coś zmienił w twoim życiu? Wzrosło zainteresowanie mediów? Kibiców?

– Tak, przede wszystkim jestem zdecydowanie bardziej rozpoznawalny na wyścigach. Myślę tez, że od tamtego sukcesu przybyło mi kliku nowych kibiców. W ogóle więcej osób zaczyna śledzić dalszy rozwój mojej kariery. Jeżeli chodzi o media zainteresowanie również wzrosło. Udzielam zdecydowanie więcej wywiadów. Przestałem być zawodnikiem anonimowym.

W naszym wyścigu reprezentowałeś SMS ze Świdnicy. Ewidentnie postawiliście tutaj na Dawida Burczaka. Czego zabrakło, żeby Dawid odniósł zwycięstwo w całym wyścigu?

– Szczęścia. Według mnie, zabrakło tylko szczęścia. Wyścig pojechaliśmy jako ekipa naprawdę super. Cała drużyna oddała serce na trasie i każdy z nas zrealizował swój plan. Właśnie dlatego sądzę że gdybyśmy mieli trochę więcej szczęścia, to cieszylibyśmy się z dwóch zwycięstw. Naszego jako drużyny i Dawida w generalnej klasyfikacji.

Pochodzisz z Wielunia. Daleko do nas nie masz. Znałeś już wcześniej te trasy, czy wszedłeś do walki z marszu?

– Nie znałem. Rok temu nie miałem możliwości startowania w tym wyścigu, ponieważ nie był on w moim planie startowym. W tym sezonie udało się i jestem z tego powodu bardzo zadowolony. Niestety w tych stronach rzadko albo w ogóle nie trenuje.

Jakie masz plany na dalszą część sezonu?

– Głównym celem na drugą część sezonu są Mistrzostwa Świata. Wszystko, co będę teraz robił, będzie podporządkowywane tej imprezie.

Na zdjęciu: Adam Kuś pierwszy od lewej, dalej kolejno: Dawid Burczak, Dzianis Mazur i Karol Wawrzyniak